środa, 30 października 2013

W dół!

:)))))))))))


Dziś dzień wchodzenia na wagę i sprawdzania swoich osiągnięć ! Wiesz co? Jest pięknie!  Waga spada w dół, siłownia od poniedziałku rusza pełną parą ! Ja mam uśmiech na twarzy. Żałuje swoich potknięć, kryzysów, zastojów, bo pewnie dziś idąc tak szybko jak przez pierwsze półtora roku możliwe, że miałabym dziś z 80 kg i ujędrniała swoje ciało z trenerem personalnym. Nie ma żyć tym co było i co się zdarzyło, wierzę w to, że każdy ten kryzys i upadek nauczył mnie czegoś nowego. Nie można mieć wszystkiego od razu, bo ja wtedy tego nie doceniam. Teraz idąc powoli doceniam z nową siłą przygotowywanie posiłków, organizację życia. Bo tak naprawdę zdrowe odżywianie, to organizacja życia na 24 godziny na dobę. 

700 g mniej, jest pięknie :) Jeszcze dużo pracy przede mną :)



12 komentarzy:

  1. Super! Pomalutku, ale spada:)))Oby tak dalej. Ja właśnie zrobiłam sobie przerwę w jeździe na rowerku i za chwilę pedałuję dalej:)))Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! Je niedawno doszłam do podobnych wniosków! Świadomą walkę o siebie zaczęłam w styczniu, przyłączając się do Twojej akcji :), schudłam 6 kg. Potem jakoś tak organizacja się rozsypała... kilogramy zamiast spadać wracały. Jednak wiele się w tym czasie nauczyłam: polubiłam ruch - wiem, że siłownia jest jak najbardziej dla mnie zajęcia typu step - absolutnie nie, mam ulubioną płytę z Mel B, zrozumiałam i doceniłam wagę 5 posiłków dziennie, wiem rownież, że potrzebuję pomocy w ich komponowaniu, bo sama szybko się gubię i poddaję. Od dwóch tygodni mam trenera-dietetyka, który skomponował mi zbilansowaną dietę dostosowaną to planu treningowego, z jego pomocą aktywnie i sensownie realizuję plan ćwiczeń na siłowni - wcześniej mimo chęci i zapału często poddałam się w gąszczu urządzeń na sali. Plan opracowany z dietetykiem zakłada, że w nieco ponad 11 miesięcy powinnam dojść do prawidłowej wagi (może być różnie, wiem). Mogłabym spojrzeć na to tak, że gdybym już w styczniu podjęła decyzję o tej współpracy teraz byłabym już tam gdzie mam być za rok, ale jestem przekonana, że ten "zmarnowany" czas potrzebny mi był żeby dojrzeć do pewnych decyzji i docenić wartość profesjonalnej pomocy. Kama, trzymaj się! To dzięki Tobie zaczęłam rozumieć, że mogę zmienić swoje życie! Cieszę się, że "lecisz w dół" :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie ;) Na początku roku się wzięłam w garść i udało mi się zrzucić 13 kg do lata. Potem jakoś straciłam mobilizację, też się wszystko posypało i dopuściłam to takiej sytuacji, że aż 5 ciężko straconych kilogramów wróciło ;( Doszłam do wniosku, że bez profesjonalnej pomocy się nie obędzie i od poniedziałku wprowadziłam w życie opracowaną dietę i ćwiczenia. Teraz już nie odpuszczę! Trzymam kciuki ;)
      Pozdrawiam, E.

      Usuń
  3. Super, cieszę się razem z tobą :) ja ze 110 kg schudłam do 103 ale znów przytyłam do 111 kg :c wzielam się za siebie i juz 1 kg mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też dziś -0,7 kg mniej:) Gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
  5. hej kochana !! gratuluje silnej woli :) zobaczysz ze dasz rade wierze w Ciebie. przypatryjac sie tak pozytywnym ludziom jak Ty naładowuje sie energią dodatkową :) dajesz kopa. ja rozpoczęłam 9 tygidni z wyzwaniami :) do konca roku chce byc w swojej zyciowej formie :) trzymaj kciuki. (lub dolacz-zapraszam)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! :) Cieszę się widząc jak energia ze zdwojoną siłą do Ciebie wraca :) Powoli a do przodu, naprawdę :)
    Ela - Lota
    U mnie też w dół! :) -0,4 przez poprzedni tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo :) aż się boje będzie kiedy ja stanę w sobotę na wagę. Chciałabym zobaczyć mniej tak jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie już minus 12 kg :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeśli komuś wydaje się, że 700 g to mało, to proszę sobie zwizualizować mniej więcej trzy kostki masła i uzmysłowić, że właśnie tyle tłuszczu zniknęło z organizmu :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba walczyć dasz radę nie poddawaj się pamietaj ze czas płynie. Gratuluje i życze dalszych sukcesów trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń

To co tu piszę to część mojego życia. Żyję po swojemu, tak jak chcę. Uszanuj mnie, blogowiczów i moje życie. Przecież jesteśmy tu dla siebie. :)