poniedziałek, 13 stycznia 2014

# 1

:).

Mam na imię Kamila. Zaczynam swoją walkę ze sobą, bo ewidentnie jest to walka najtrudniejsza dla mnie. Odcinam kupony od tego co było, od tego jak dobrze mi szło i jak to zaprzepaściłam w 3 miesiące. Ważę 121 kilogramów. Szok? Dla mnie nie, wiem co jadłam i co robiłam ostatnie trzy miesiące. Zaczynam od nowa i nie chcę pamiętać o tym co było. Mam więcej czasu dla siebie i trochę kosztowało mnie tego, abym wróciła. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy mnie wspierają.

Dziś pierwszy dzień. 13 stycznia to będzie moja kolejna WIELKA DATA!. 
Co muszę przygotować na jutro? 

- tabela aktywności na styczeń
- tabela z datami na wagę ( poniedziałek co tydzień)
- tabela z wymiarami i datami ( mierzę się raz w miesiącu)
- plakat z motywacjami
- sama sobie muszę rozplanować dietę


Mam zamiar pisać tutaj codziennie. Wstawiać zdjęcia (muszę opanować telefon), pisać odczucia i refleksje. Chcę zbudować siebie, swoją walkę, cały blog na nowo.
Mam na imię Kamila i zaczynam nowe życie pełna obaw, ale z uśmiechem na twarzy!

Zacznij ze mną już dziś :)


41 komentarzy:

  1. Cześć Kamilo:) fajnie że jesteś bo trzymałam kciuki za Twój powrót i się udało:) miło zajrzeć na Twojego bloga i przeczytać wpis trzymam kciuki pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że do nas wróciłaś!!! :) będziemy walczyć razem z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć Kamila, trzymam za Ciebie kciuki :) ciesze się, że jesteś znów tutaj, od jakiegoś czasu wchodziłam do Ciebie na bloga sprawdzać czy pojawiły się nowe wpisy. Też od dziś zaczęłam walkę - walkę nie tylko o lepszą wagę, ale też o siebie i o szczęście.
    Trzymaj się!
    Mam pytanie, czy będziesz może wstawiać różne przepisy - tak jak kiedyś? Nie umiem prawie w ogóle gotować, a co dopiero eksperymentować z dietetyczną kuchnią. Czytając Twoje przepisy od razu nabrałam lepszego nastawienia i pomyślałam, że mnie też może się udać coś upichcić :)

    Ściskam.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  4. witaj!:)czytałam Twojego bloga zanim zrobiłaś "przerwę" i zawsze był dla mnie motywacją. ostatnio sama miałam kryzys i czekałam na Twój powrót jak na zbawienie. Nie wiem czemu ale czułam,że jeśli Ty ogarniesz na nowo swoją dietę to i mi będzie prościej wrócić na właściwe tory! będzie jakaś nowa, wspólna akcja?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę Ci wytrwałości, chęci walki o swoje marzenia, abyś nie zrażała się trudnymi chwilami i małymi potknięciami, które na pewno będą miały miejsce. Trzymam kciuki i walczę razem z Tobą, choć nie tak oficjalnie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć
    Zaczynamy razem, tym razem trudniej ale damy rade :) bo o to co spiep..... jesteśmy mocniejsze ; )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja Trzymam za Ciebie i za siebie. Napisz coś o tym balsamowaniu. Robisz to rano czy wieczorem i czy szczotkujesz rano skórę? Pozdrawiam. Selmandis.

    OdpowiedzUsuń
  8. powodzenia! trzymam kciuki :) ja rozpoczęłam swoją zmianę wraz z początkiem roku, czuję się cudownie po tych dwóch tygodniach, dużo lżej

    OdpowiedzUsuń
  9. super ze wróciłaś. sprawdzałam Twojego bloga minimum 3 razy w tygodniu bo czekałam kiedy sie tutaj pojawisz. waże 115 kg i dla mnie to tez ostatni juz poniedziałek. trzymam kciuki! a założenia mamy podobne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kamila, nasza historia wygląda bardzo podobnie. Zaczynałam od 150 kg prawie, schudłam 50 kg. Przytyłam, znów schudłam. Znów przytyłam. Szkoda, że to działa metodą zero jedynkową. Dziś ważę dokładnie tyle samo co Ty 121 kg, mam 174 cm wzrostu. Też zaczynam znów, po raz kolejny. Będę zaglądała, dopingowała. Życzę aby nasze kilogramy chodziły powoli, ale skutecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh...los:)...nie zaczynaj tej walki sama Kamilo!!Dołączam!!!!!! Z taka samą ,a przynajmniej podobna swiadomościa zatracenia i zaprzepaszczenia tego ,co osiagnełam kilka miesiecy temu ...ciężką swoja praca i wylanym potem!!Warto było !!!A teraz dupa!!Na własne zyczenie!!
    Idżmy w parze!!
    Przygarniesz mnie??:):)

    Tez dziś zaczynam od nowa!
    Niech 13ty będzie szczęśliwy!!!!!!!!!1I dla Ciebie i dla mnie!!

    Życze nam tego trzymam kciuki!!
    Ja dostałam kopa w tyłek...od mężą!!Wczoraj dokonałam wyboru!!
    A teraz daje kopa równiez Tobie!!Poczułaś??:)

    Sciskam Cie z baaardzo dobra energia!!
    kaja

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałaś odnaleźć siebie, a nie dodatkowe kilogramy. Pisałam Ci już wcześniej, że ta twoja Cudowna dietetyczka ( taka fachowa i wykształcona niby) źle Cie prowadzi. Jak widać nie dała rady. I nie pisz, że to twoja wina, bo nie przestrzegałaś diety. Nie radzisz sobie z dieta, bo ta dieta nie zapewnia ci wszystkich potrzebnych substancji odżywczych, dlatego masz taki rozhulały apetyt. Sam sobie ułożysz dietę? Znowu barwione bułeczki z pseudo wędliną, jogurty i owoce? Nie uda ci się, skoro popełniasz cały czas te same błędy. żadna tabelka za ciebie nie schudnie, żaden motywator. Przejrzyj w końcu na oczy i daj sobie powiedzieć, że dobra, trwale odchudzająca dieta to nie obcinanie kalorii i zapychanie się śmieciowym "light" jedzeniem. Takich obietnic jak dzisiaj składałaś już wcześniej mnóstwo. Nie dotrzymywałaś ich, nie dotrzymasz teraz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też trzymam kciuki, wiedziałam, że wrócisz i nie wyrzuciłam Twojego bloga z listy ulubionych :) ja też ćwiczę jeszcze przez 2 m-ce ćwiczonka ciążowe (ćwiczę 5 razy w tyg.), a później mam zamiar w miarę możliwości jak najszybciej ćwiczyć z Ewą. Pozdrawiam Cię i wierzę z całego serca, że Ci się uda!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kamila, trzymam kciuki za twoj nowy poczatek. Pozdrawiam serdecznie z Brukseli.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam dokładnie ten sam problem.Od roku nie potrafię ponownie zmotywować się.Coś pękło i nie mogę wrócić na odpowiednie tory.Nie mam takiego powera jak kiedyś ,kiedy to mogłam dosłownie przenosić góry.Wiem ,że to tkwi w głowie,trzeba by na nowo wszystko sobie poukładać.Tylko jak to zrobić.Idzie wiosna i zaczynam wpadać w panikę.Całe moje życie to walka,ogromny stres i straszliwe kompleksy.Pozdrawiam wszystkich .

    OdpowiedzUsuń
  16. trzymam kciuki za Ciebie ;* bede tu częst zaglądać i zapraszam do mnie ;*

    http://diamond-life-healthly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie życie z nadwagą, niestety jak już raz się zaczęło walkę z kilogramami, to do końca życia się ją toczy. Właśnie zrobiłam i ja "restart", fajna jest ta nowa, energizująca, pełna pozytywnych odczuć nadzieja :) Powodzenia Tobie oraz sobie i wszystkim innym z restartem życzę :) Będzie dobrze .

    OdpowiedzUsuń
  18. hmmm tak czytam i zastanawia mnie kilka rzeczy, pierwszą z nich jest co na to magazyn Super Linia, pewnie zrezygnują z Twoich felietonów.... po drugie co takiego sprawiło że rzuciłaś się w wir jedzenia po schudnięciu 50kg!? pytam nie po to by Cię oceniać, tylko chciałabym Cię zrozumieć...
    Sama startuję po raz kolejny i marzę o zrzuceniu 35-40kg by osiągnąć swoją wymarzoną wagę i zadbać o swoje zdrowie.... dojrzałam juz do tego że wiem że żadna dieta tego nie załatwi i że muszę zmienić nawyki żywieniowe... Będę wdzięczna za odpowiedzi na moje pytanie by wiedzieć przed czym sama mam się bronić by nie upaść w trakcie swojej drogi o lepszą sylwetkę i zdrowie :]
    Trzymam kciuki i pozdrawiam
    MałaMi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego rzuciłam się w wir jedzenia? Jestem osobą, którą zajada stresy związane ze sobą i innymi. Kilka problemów w moim życiu było, kilka jeszcze jest. odpuściłam ćwiczenia zaczęłam jeść i tyle. Stres,stres,stres!

      Usuń
  19. Trzymam mocno kciuki i wierze ,że dasz radę !
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  20. Też zajadam wszelkie negatywne emocje. Od kilku dni staram się odwrócić uwagę inną czynnością niż jedzenie. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  21. ja też po raz kolejny zaczynam! Pamiętaj jesteśmy z Tobą! :) musimy się nawzajem wspierać. Mam dokładnie tak samo jak ty... też nie potrafię przejść obok stresu obojętnie. Zajadam go nie myśląc o tego konsekwencjach. Po czym widzę, że to strasznie źle na mnie działa. Dla mnie jest to takie błędne koło... Z którego nigdy nie potrafię wyjść. Zaczynam się denerwować więc jem więcej, po czym tyje co mnie dobija i zaczynam jeszcze więcej jeść. :/ I muszę sama sobą potrząsnąć, żebym się w końcu ocknęła i uwierzyła w to że potrafię. Zajrzyj czasami na mojego bloga, gdzie od czasu do czasu piszę na temat mojej diety i również motywuję siebie i innych. Razem mamy większą siłę ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja też podnoszę łapki w górę! ;)

      Usuń
  22. tak długo wyczekiwany post w końcu się pojawił ;) pękam z dumy:*
    Twój Myszuś

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam na imię Monika i zaczynam razem z Tobą :) Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Na szczescie wraz z kilogramami nie znika dobre serce i zamilowanie do pomagania potrzebujacym. Podziwiam i pozdrawiam. Trzymam kciuki. P

    OdpowiedzUsuń
  25. nareszcie:) mam na imię Kamila.zaczynamy razem:) trzymam za nas kciuki!!!! kamka

    OdpowiedzUsuń
  26. Życzę Ci żebyś potrafiła żyć zgodnie ze wskazówkami, których wypisałaś wiele na swoim blogu. Może warto poczytać "starą" siebie?
    Przy okazji polecam ćwiczenia z Mel B, mnie motywują babki z krwi i kości... :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj. Mam na imię Małgosia. Dziś mam urodziny - ostatnie z trojką na przodzie :-) Trzynastka zawsze jest dniem szczęśliwym, uwierz mi.
    Ja zaczęłam tydzień temu. Na razie sama, chociaż z uwagą przeczytałam to, co tutaj wcześniej napisałaś i cieszę się, że piszesz znowu. Ważę 94 kg przy wzroście 166 cm. Jeśli pozwolisz, to się do Ciebie przyłączam. Może w wolnej chwili pokazałabyś, jak wyglądają te tabele, o których piszesz? (a może podesłałabyś wzór na maila?)
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam. Rozumem Cie bardzo, ja też zajadam problemy, kiedy mam stresa, to nic mi sie nie chce, wtedy jem i nie mam siły się ruszać. Wiem, że to nie jest rozwiązanie, ale tak reaguję na stres i dlatego wyglądam jak wyglądam. Ważę 110 kilo, nie lubię swojego ciała, nie lubię ładnie sie ubierać, bo we wszystkim wyglądam jak wieloryb. Też wiele razy próbowałam diet, schudłam 20 kilo, ale zaraz potem miałam je z powrotem i to z nawiązką. Kamilo zaczynam walkę razem z Tobą. Od tamtego tygodnia zaczęłam ćwiczyć i po prostu mniej jeść. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej Kamilko,hej dziewczyny:)super,że odnalazłaś siłę do walki gratulacje to najważniejszy krok,niestety mi tej siły brakuje ...ciągłe stresy,dużo pracy zawodowej ,w domu i zupełne wypalenie,prawda jest taka,że sięgam po coś szybkiego do jedzenia,słodycze i pędzę zatracając się w kolejne kilogramy:(nie mogę jakoś sie zabrac za siebie i przerwac takie postepowanie.

    OdpowiedzUsuń
  30. a odpowiesz mi w końcu na pytanie o walkę z zaburzeniami odżywiania, na które bez wątpienia cierpisz?

    OdpowiedzUsuń
  31. W ostatnie 3 miesiące przytyłam 16 kg, czyli dokładnie tyle, ile schudłam. Nie dziwi mnie twoja waga, nie jesteś sama. Damy radę Kamila, musimy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzymam kciuki i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Trzymaj się i nie poddawaj! Musimy walczyć razem i musimy to W KOŃCU wygrać!!!! :)

    OdpowiedzUsuń

To co tu piszę to część mojego życia. Żyję po swojemu, tak jak chcę. Uszanuj mnie, blogowiczów i moje życie. Przecież jesteśmy tu dla siebie. :)