Dopadł mnie dziś dzień, kiedy wstając rano z łóżka, nie myśląc o niczym zaczęłam płakać. Bezsilność w pewnych kwestiach w jakich stoję od kilkunastu tygodni zaczyna przybijać mnie co raz mocniej. Chodzi o moje wahania odchudzania. Zaciskam pięści i walczę, czasami zdarza się odpuścić i spocząć w moim mniemaniu na laurach, ale to na chwilę. Zaraz potrafię wstać i iść do przodu walcząc o swoje marzenia. Dziś zaczęłam zastanawiać się , dlaczego nigdy wcześniej przy każdej próbie odchudzania nie udawało mi się zatrzymać nawyków na dłużej, odchudzać i walczyć dłużej, dlaczego zawsze trwało to chwilę ?
Najważniejszą odpowiedź znalazłam od razu. Zawsze mówili : "Kamila schudnij, Kamila co Ty robisz, Kamila będziesz chora, Kamila opamiętaj się. " Wiem, że wszystko dla mojego dobra, w trosce zamartwiając się, ze moja otyłość może zmyć mnie z powierzchni ziemi na zawsze. może mnie braknąć. Oni dojrzeli do decyzji o mojej zmianie, niestety nie ja. Próby powodziły się na chwilę, następnie jojo i tak w kółko, w tą i z powrotem. Ponad rok temu dojrzałam do decyzji pojęłam jedną ważną rzecz "Zwróć się do wewnątrz, by odnieść sukces na zewnątrz". Wewnętrzne przekonanie i pojęcie siebie okazało się drogą do sukcesu. Waga nie powie Ci, ze jesteś coraz piękniejsza, masz wiedzieć o tym sama, czując to w głębi serca, pod sukienką w mniejszym rozmiarze, którą właśnie włożyłaś na siebie.
Utrata wagi nie zależy jedynie od tego, jak się odżywiasz. Chodzi o Ciebie i o to jak się ze sobą czujesz. Zacznij od samoakceptacji. Odważ się zacząć od miłości do samej siebie. Kochając siebie wszystkie inne zmiany, które będziesz chciała wprowadzać do swojego życia będziesz robiła z energią, entuzjazmem, nie zamartwiając się wiecznym mówieniem "nie jestem zbyt silna". Usłyszałam kiedyś " Bez Twojego przyzwolenia nikt nie może sprawić, ze poczujesz się gorszy". Przestań nagradzać się jedzeniem, tańcz, uśmiechnij się, po prostu rozchmurz. Zawalcz o siebie. Tak podjęcie tego kroku też było dla mnie trudne, ale jest wykonalne, gdy przestaniesz mówić : "ale mam grube nogi, ale mam ogromny brzuch" . Powiedz : "Wiem, ze jestem piękna, niech ja i inni to zobaczą". Zawsze znajdziesz w swoim ciele coś niedoskonałego, ale czy nie o to chodzi byśmy idealnie sobie z tym radziły ? Pokochaj siebie, nie musisz wpadać od razu w szalony narcyzm. Zacznij myśleć o sobie, nie myśl o innych. Postaw siebie na pierwszym miejscu. Po czasie dowiesz się, kto jest z Tobą bez względu na wszystko, a kto był bo zawsze byłaś od niego gorsza, a teraz pojawia się konkurentka. Kolejny plus, który mówi :Pokochaj siebie!
Jesteś warta tyle ile wartości dasz sobie sama!
Możesz być warta złotówkę lub milion dolarów wszystko zależy od Twojego nastawienia !
Jesteś niesamowita !
OdpowiedzUsuńjejuuu <3 Kamilko potrzebowałam takich słów.. Dziś mam jakieś wahania nastroju.. Ale dzięki Tobie biorę się w garść.. Dziękuję Ci z całego serca ! :*
OdpowiedzUsuńNie umiem powiedzieć nic innego, jak: WOW!!
OdpowiedzUsuńAż nie mogłam się nie uśmiechnąć ;)
Poryczałam się ,bo ja nie potrafie zaakceptować i pokochać samej siebie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Serdecznie.
Trzymaj się Kamilko! Rozumiem ciebie bardzo dobrze,tak jakbym czytała o sobie.Wierzę w ciebie a dzięki Tobie wierzę i w siebie-Marta
OdpowiedzUsuńzgadzam sie w 100%.Zaakceptowanie siebie jest najwazniejsze zeby odniesc sukces:)
OdpowiedzUsuń:* oby płaksiwych poranków było jak najmniej! Jesteś cudowna! Walczysz, ale i pokazałaś innym jak to robić. Buziaki
OdpowiedzUsuńja dzisiaj odnowiłam po 2 miesiącach przerwy karnet na fitness,i zaczynam walkę :)
OdpowiedzUsuńRównież zaczęłam walkę o siebie. Odchudzam się od 1 lutego. Zaczęłam od 110,5kg.
OdpowiedzUsuńJesteś moją inspiracją (zapewne słyszałaś to już miliard razy). Dzięki Tobie wiem, że warto. Dzięki Tobie wiem, że mi się uda. Dzięki Tobie wiem, że nie jestem sama.
Przeszłaś taką niesamowitą przemianę! Wiele dni walki przed Tobą, ale ile już za Tobą! Nie mogę się napatrzeć na Twoje zdjęcia :)
Naprawdę Cię podziwiam. Sama chciałabym po roku diety móc sobie powiedzieć, że udało mi się chociaż w połowie tyle, co Tobie.
Wiem, że jesteś teraz w trudnym okresie stabilizacji wagi i Cię to smuci. Ten okres minie i znowu będziesz nas tu wszystkich zaskakiwać a my będziemy Cię podziwiać, bo wierzę, że będzie Ci szło nadal tak rewelacyjnie jak do tej pory. I wtedy będziesz znowu płakać, ale ze szczęścia, że Ci się udało, że dałaś radę, że jesteś rewelacyjna!
Pozdrawiam cieplutko :)
Inspirujący tekst... Dziękuję ;*
OdpowiedzUsuńczęsto słyszy się, albo czyta, że aby w reszcie zrobić coś ze sobą to najpierw trzeba pokochać i zaakceptować samego siebie. Tylko JAK TO ZROBIĆ?? Przecież my się odchudzamy, bo nie akceptujemy siebie, bo źle sie czujemy same ze sobą, bo przeszkadza nam każdy dodatkowy kilogram.
OdpowiedzUsuńsara37
Kamila ja też miałam dzień zwątpienia, też siedziałam i płakałam także doskonale Cię rozumiem. Ale wiesz co, damy radę!!!! Napewno nam się uda, bo przecież to my jesteśmy kowalem swojego losu i ciała!!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię cieplutko
Dokładnie! Ludzie myślą ze jak dbasz o swoje ciało to jesteś powierzchowny i skupiasz sie tylko na swoim wyglądzie. A przeciez człowiek to spójna całość. Jak biegam czy biore jabłko zamiast batona to czuje ze staje sie lepszym człowiekiem. Bo w zdrowym ciele zdrowy duch :D
OdpowiedzUsuńa juz mam dosyć słuchania, ze przeciez to do mnie pasuje, ze taka okrągła jestem fajna, ze faceci lubia troche ciałka. Czy oni nic nie rozumieją?!
Kamilaa pięknie napisałaś :* Ja też mam czasem chwilę słabości ale krótko bo sobie zaraz myślę że jak przerwę albo odpuszczę, to znów będzie taki stan jak przed walką i że źle będę się czuła słuchając negatywnych opinii innych.Mam postanowienie na ten rok także chce zrealizować go w końcu nie odkładając na później. Ogólnie akceptuję siebie ale chce brzuch szczególnie zrzucić no i mam cel zrzucić tak 25kg do sierpnia na razie 3,5kg mniej. Także to już mój mały sukces który motywuje by iść dalej do przodu.
OdpowiedzUsuńOj kochana, może to zabrzmi dziwnie, ale cieszę się, że masz taki zastój.... bo ja też mam (biorę leki hormonalne i nabrałam 3 kg z wody, tak jakby pół diety na wskazówce wagi poszło się :P, na szczęście po 5 treningach Vacu centymetrom udało się minimalnie drgnąć w dół :P) Już miałam ochotę pozwolić sobie na małe grzeszki (no bo co, jedna krówka to drobiażdżek, a ja i tak jestem do tyłu, fuuu), a tu taki wpis.... i nie można, no po prostu nie można zawrócić z raz obranej przez siebie drogi! Nawet, kiedy sama tymczasowo stoisz w miejscu (chociaż jak dla mnie to właśnie najcięższy etap walki i tutaj nawet brak zmian w centymetrach jest milowym krokiem do przodu ;P), inspirujesz masę ludzi do trwania w swoich postanowieniach! :) Rewelka Kamilko, po prostu rewelka! A kiedy się patrzy na Twoje zdjęcia 'przed' i 'po', to aż zachwyt ogarnia człowieka, że w ciągu roku tyle można zrobić... pomyśl tylko, jaki efekt będziesz wywoływać w momencie, gdy wstawisz tu zdjęcie 'przed' i 'na sam koniec wszelkich akcji, gdy osiągnęłam cel'! Te wszystkie komentarze, tę cudowną świadomość, że ocaliłaś sobie życie, ba, stworzyłaś je na nowo, wzmocniłaś nie tylko ciało, ale i charakter, tę lekkość w środku, serdeczne gratulacje od nas wszystkich, którzy trzymają się tutaj z Tobą... walcz Kamilko, nawet dla tych krótkich chwil - bo się opłaca! A ile niespodzianek po tym przyniesie Ci życie, to już można tylko zgadywać. Nie pozwól zmęczeniu i naturalnym, typowym dla odchudzania reakcjom ciała zniszczyć Twoją motywację! Nie po tym, jak z tym samym problemem pomogłaś dziesiątkom osób tutaj :)
OdpowiedzUsuńWIERZ, WALCZ, WYGRYWAJ! ^^
I jeszcze ten cytat: "Wiem, ze jestem piękna, niech ja i inni to zobaczą". Mistrzostwo!
OdpowiedzUsuńMam to samo co Ty, zaczęłam 7 stycznia od wagi 79,3 dzisiaj jest 77,3 ale we wtorek było 76,5, Troczę mnie to zasmuciło, ale dzięki Tobie Kamilo wiem, że trzeba to przetrwać, nie poddać się a raczej jeszcze bardziej zmobilizować, i mniej folgować sobie z jedzeniem, no niestety w tym tygodniu żarłam a mam tylko jeść. Biorę się za siebie od nowa może w poniedziałek będzie jakiś efekt, w końcu dołączyłam do programu "Być piękną na wiosnę" i muszę się mieć czym pochwalić. Na szczęście centymetry uciekają w dól , dzięki temu nie załamałam się całkowicie, no i dzięki Twoim wpisom na blogu. Kamilo, DZIĘKUJĘ że jesteś!!!!!!!!!!!!! Każdy mój dzień z internetem zaczynam od czytania bloga.Dzięki, dzięki, dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Iwona z Krosna
Dzięki za tego posta!! Na prawdę mi pomógł :)
OdpowiedzUsuńJa również dziękuję za tego posta. Postawił mnie trochę na nogi, bo właśnie przeżywam rozterkę po kolejnym zawalonym dniu dietowania :/ ech wiem, że wpadki zdarzają się nawet najlepszym ale ja zaliczam wpadkę codziennie, na dodatek nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. ale po przeczytaniu tego co napisałaś postanowiłam pokochać siebie, postarać się znaleźć w sobie to wewnętrzne piękno :) 3maj kciuki żeby się udało :* pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWitaj! "POSTAW SIEBIE NA PIERWSZYM MIEJSCU" - aż się popłakałam. Masz całkowitą rację. Wiem o tym. Koniec z użalaniem się! Koniec ze smutkiem! Koniec z oszukiwaniem samej siebie! Pozdrawiam serdecznie - Karola ~ 84 kg P.S. Jesteś niesamowita !!!
OdpowiedzUsuńtrzeba pokochac siebie aby móc umieć kochac innych takimi jakimi są ; piszesz bardzo motywujace i dajace wsparcie zdania; lubie do ciebie zaglądać:)
OdpowiedzUsuń"Waga nie powie Ci, ze jesteś coraz piękniejsza, masz wiedzieć o tym sama, czując to w głębi serca, pod sukienką w mniejszym rozmiarze, którą właśnie włożyłaś na siebie" Chyba sobie wkuje to na pamięć i będę stosować jako nowe motto każdego poranka!!
OdpowiedzUsuńTwoje słowa dają mi kopa do działania,do walki o siebie, moje wzloty i upadki to już historia bo teraz mam Ciebie ,mojego "Anioła Sróża",czasem mam chwile zwątpienia ale wtedy myślę,że muszę wziąść się w garść bo co Kamila powie na takie lenistow i brak konsekwencji?!!Gdy chcę sięgnąć po coś słodkiego to myślę,że nie watro dla jednego ciacha marnować te zrzucone kilogramy.Dzieki za super inspirację.
OdpowiedzUsuńMagdusia
Bardzo inspirujący tekst Kamilko. :) Szczególnie od tego momentu: " Bez Twojego przyzwolenia nikt nie może sprawić, ze poczujesz się gorszy".
OdpowiedzUsuńKamila doczytałam się, że Twoja waha stanęła. Bardzo podziwiam Cię za postawę. Za to, że się w tym momencie nie poddałaś, jak to robi większość z nas. A propos stagnacji... spróbuj zamienić trochę aktywność fizyczną. Jeśli spacerujesz, to idź na basen, i na odwrót. Zmień technikę wykonywania brzuszków, skakania na skakance itp. i poczekaj. Powinno coś ruszyć. Organizm przyzwyczaja się do wysiłku, dlatego średnio co 2-3 tygodnie musimy mu fundować jakieś zmiany, żeby nasze ćwiczenia cały czas były tak samo efektywne. Powodzenia. :) Pozdrawiam.
Gosiulek